Pracować Jak Proboszcz Fortier
TotoMix |rakiety play&stay |hotel consulting

„Pracować Jak Proboszcz Fortier i moja ciotka co naj
mniej ze sto razy wbijali mi w głowę, że ja się do niczego nie
nadaję. Ea, żeby mnie byli oddali do terminu do jakiegoś sto
larza albo stelmacha, zamiast robić ze mnie księdza!... Nie ma
co mówić, panno Katarzyno, jakieś przekleństwo zawisło nade
— Cóż na to poradzić! — odparła panna ze współczuciem, znając równie dobrze, jak wszyscy dokoła, żałosne dzieje Pitou. — Niestety, w tym, co pan mówi, jest sporo prawdy, ale dlaczego nie zrobi pan pewnego kroku
Jakiego — zapytał Pitou czepiając się kurczowo, ni
czym tonący gałęzi, spodziewanej propozycji Bil lotki. — Ja
kiego kroku
— O ile mi wiadomo, ma pan opiekuna.
— Tak. Jest nim doktor Gilbert.
Kolegował pan w jednej klasie z jego synem, który
"także chodził do szkoły księdza Fortiera.
Oczywiście... i przy tym nieraz stawałem w jego obronie.
— No i dlaczego nie zwróci się pan do jego ojca Z pewnością nie odmówi panu pomocy.
— Ba! Zrobiłbym to z pewnością, gdybym wiedział, gdzie on się obraca... A może pani ojciec, panno Katarzyno, wie... bo przecież doktor Gilbert jest właścicielem zagrody, w której mieszkacie...
Wiem tylko tyle, że część czynszu za dzierżawę kazał
sobie przysłać do Ameryki, a resztę ulokował u rejenta w Paryżu. ^“(9)



Masaż Szczecin |Bwin |Sok Noni